W poniedziałek 21 września Kościół obchodził święto świętego Mateusza, apostoła i ewangelisty. Cały wieczór w kościele Świętej Rodziny układał się wokół tego święta. O osiemnastej zaczęła się Eucharystia. Przewodniczył jej ks. Adam i to on wygłosił homilię o Mateuszu.
Zaczął od rzeczy, którą łatwo przeoczyć przy czytaniu. Marek nazywa tego człowieka Lewim, a Mateusz, pisząc własną Ewangelię, używa wyłącznie imienia, które przyjął jako apostoł. Dawny celnik dla niego już nie istnieje, został nowy człowiek, o którym pisze święty Paweł. Swoje powołanie Mateusz zamyka w jednym zdaniu: Jezus powiedział „pójdź za mną”, a on wstał i poszedł. Nic więcej, żadnego rozwodzenia się nad sobą. Ks. Adam zobaczył w tym wezwanie, żeby na Boże zaproszenie odpowiadać od razu, zamiast najpierw sprawdzać, czy damy radę i czy mamy czas.
Osobno wytłumaczył, kim właściwie był celnik, bo bez tego trudno zrozumieć oburzenie faryzeuszów. Rzymianie żądali stałej kwoty, a wszystko ponad nią celnik zbierał dla siebie i ustalał sam. To tak, jakby przy składce ośmiuset złotych kazał zapłacić tysiąc dziewięćset, a różnicę zatrzymał. Stąd brała się powszechna niechęć do celników. Jezus mimo niej zasiadł z nimi do stołu.
Druga część homilii była o czytaniu Pisma. Mateusz wychował się na Starym Testamencie i co chwilę go cytuje, bo przy każdym fragmencie pyta, co ten tekst mówi o Jezusie. Ojcowie Kościoła zachęcali, żeby jedno słowo przeżuwać wiele razy. To jest potrzebne, tylko czasem stajemy pięć centymetrów od obrazu i oglądamy ślady pędzla zamiast całości. Ks. Adam użył tu porównania do „Ślubów Jana Kazimierza”: żeby zobaczyć, co przedstawiają, trzeba odejść kilkanaście metrów.
Całe kazanie można odsłuchać na naszym kanale: Święty Mateusz: jak czytać Pismo Święte, by wszędzie widzieć Jezusa?
Po Mszy była krótka przerwa na przygotowanie, w czasie której Magda podała ogłoszenia. O dziewiętnastej zaczęła się adoracja z uwielbieniem Najświętszego Sakramentu, ułożona inaczej niż zwykle: cztery części po kwadransie, każda w innej formie modlitwy. Najpierw ustna, potem myślna, potem medytacja, a ostatnie piętnaście minut w ciszy. Ks. Adam wyraźnie zaznaczył, że nie trzeba zostawać na całą godzinę. Kto ma pięć minut, niech zostanie na pięć.
Najważniejszą częścią wieczoru była modlitwa Ewangelią z dnia, o powołaniu Mateusza i uczcie z celnikami. Każde zdanie czytaliśmy po trzy razy, powoli, a potem cały fragment wspólnie. Między czytaniami padały pytania do rozważenia. Czy tak jak celnicy mam świadomość własnej biedy i czy jestem otwarty na przebaczenie? Czy komuś przypiąłem etykietę grzesznika i go przekreśliłem? Czy nie wymawiam się od własnego powołania tym, że jestem za słaby, czekając, aż znajdzie się ktoś lepszy? Czy potrafię stanąć przed Jezusem bez maski ideału?
Wszystko wracało do jednego zdania, które w tej Ewangelii mówi sam Jezus: chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Nie przyszedł powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
W najbliższy poniedziałek, 28 września o dziewiętnastej, czeka nas prezentacja misji, celów i zasad wspólnoty oraz przedstawienie diakonii, a po niej uwielbienie z modlitwą wstawienniczą. Przyjść może każdy, także ten, kto jest u nas pierwszy raz.
