Blog Staszka

Staszek pisze z ... Kamerunu :)

Od 7 sierpnia jestem w Kamerunie. Po 12 godzinach lotu przez Brukselę, Duale, samolot wylądował w Yaounde stolicy kraju. Tutaj zupełnie inny świat.
Wizę mam na 3 miesiące, ale jeśli da się przedłużyć to chce pozostać do lutego przyszłego roku.
Tutaj trzeba przedefiniowac sobie pojęcie biedy. To co u nas jest nazywane biedą tutaj jest największym luksusem.
Pomimo tej biedy urzekli mnie ludzie których spotykam. Mój podziw wzbudza oczywiście przyroda, ale najbardziej ofiarna i odważna postawa naszych polskich misjonarek Pallotynek u których mieszkam.

IMG-20180903-WA0002IMG-20180904-WA0010IMG-20180904-WA0011

Ciąg dalszy poniżej - od najnowszych do najstarszych wiadomości...



Blog Staszka - 2018.09.23: Msza PDF Drukuj Email
Blog Staszka
niedziela, 23 września 2018 22:28

Pozdrawiam i przesyłam kilka zdjęć z dzisiejszej liturgii.

IMG-20180923-WA0011Budynek z zewnątrz nie wygląda na kościół. Raczej "Mizerna cicha stajenka licha". Ale w takim biednym miejscu narodził się też Jezus.

Dzisiejsza modlitwa trwała trzy i pół godziny, bo dwie wspólnoty rozpoczynały nowy rok formacji i z tej okazji były dodatkowe modlitwy zakończone błogosła- wieństwem. Pierwsza wspólnota to L'equipe Notre Dame czyli polski Domowy Kościół", a druga to "chór parafialny", który po przerwie wznowił działalność.

Radość w kościele wyraża się śpiewem i tańcem i jest znacznie większa niż u nas. Dla przykładu zbieranie tacy do trzech koszyków (dzieci, kobiety, mężczyźni) oraz dary ofiarne.

IMG-20180923-WA0013IMG-20180923-WA0014

Zmieniony: niedziela, 23 września 2018 22:58
 
Blog Staszka - 2018.09.21 PDF Drukuj Email
Blog Staszka
niedziela, 23 września 2018 19:04

Była krótka przerwa z mojej strony. Wyjechałem z miasta Doume na wieś Nkol-Avolo odległą o ok. 230 km i tam z internetem było gorzej. Jeszcze raz dziękuję za życzenia imieninowe tym, którym jeszcze nie podziękowałem.

Tutaj do Nkol-Avolo przyjechałem głównie po to, aby naprawić dwie rzeczy. Po pierwsze agregat prądotwórczy, który służy do zasilania pompy wody dla misji i najbliższej okolicy (szkoła, przedszkole, parafia, ośrodek zdrowia) wyłączał się po 30 minutach pracy. To za krótki czas, aby napełnić cały zbiornik wody, no i zaniepokoiło to siostry - dlaczego tak się dzieje. Tę usterkę udało się usunąć.

Po drugie w kuchni zacięły się siostrom trzy szuflady z narzędziami do gotowania. Zawsze ciężko się wysuwały, a teraz w porze mokrej całkowicie się zablokowały. Jedna z sióstr, Anita, ta, z którą leciałem razem do Kamerunu, to taka "kruszynka", że nie miała żadnych szans, aby otworzyć te szuflady. Czasami razem z drugą siostrą razem się zapierały i bywało, że razem z szufladą lądowały na podłodze na środku kuchni. To także udało się naprawić, chociaż wymagało sporo wysiłku, bo szuflady pamiętały pierwszą wojnę światową i czego się nie dotknąłem, to się rozlatywalo. Niektóre elementy szafki musiałem wykonać od nowa.

Ponadplanowo w trzech pokojach wykonałem dla sióstr drewniane skrytki na drogie rzeczy (np. pieniądze) w takich miejscach, do których złodzieje nie zaglądają. Zdarzają się czasami kradzieże pieniędzy na misjach. Tutaj w Nkol-Avolo także miało to miejsce kilka lat temu.

IMG-20180921-WA0011Do s. Edyty każdego popołudnia zgłaszały się całe tabuny ludzi, jej starzy i młodzi znajomi. Poniżej rodzina nauczycielska składająca w się z rodziców i 13 dzieci, z tego tylko 5 swoich. Reszta to 7 dzieci przejętych po śmierci dwóch sióstr nauczyciela i jedno dziecko obce. Tutaj dzieci po śmierci rodziców nie pozostają bez opieki. Przejmuje je najbliższa rodzina.

IMG-20180921-WA0010

 

 

Ta pani urodziła 17 dzieci. Żyje tylko czworo. Na zdjęciu jest ze swoją wnuczką, którą adoptuje pewna Pani z Warszawy. Na zdjęciu dziewczynka jest przebrana w sukienkę, jaką jej przywieźliśmy od tej Pani. Dostała także telefon z wgranymi zdjęciami rodziny adoptującej.

IMG-20180921-WA0039

 

 

 

A to jest Józef - adoptowany syn mojej najmłodszej siostry.

 

 

Na zdjęciach poniżej na wózku inwalidzkim 9 letnia dziewczynka, chora od urodzenia. Siostry zajęły się jej leczeniem, kupiły wózek. Efekty leczenia są imponujące. Jeszcze przez miesiąc powinna była mieć rehabilitacje. Ale wysłali ją do domu z powodu walk w części zachodniej kraju.

IMG-20180921-WA0027IMG-20180921-WA0026

IMG-20180921-WA0001IMG-20180921-WA0028

IMG-20180921-WA0040

W Nkol-Avolo są przepiękne zachody słońca. Każdego dnia robię po kilkanaście zdjęć.

IMG-20180921-WA0013IMG-20180921-WA0020

IMG-20180921-WA0022IMG-20180921-WA0029

IMG-20180921-WA0030IMG-20180921-WA0038

Od grudnia 2017 roku na misji jest światło. Jest to dzieło s. Edyty, a właściwie ludzi, którzy wyłożyli kasę. Tak się "przypadkowo" złożyło, że w szpitalu rehabilitacyjnym w Polsce, w którym s. Edyta była po operacji wszczepienia protezy kolana, był taki zestaw ludzi,  który się skrzyknął i złożył na to dzieło. A koszt był niemały bo wyniósł 70 tys zł. Ludzie jak się dowiedzieli, że wśród nich jest misjonarka z Afryki, która żyje w dżungli w małej wiosce bez światła, stanęli na głowie i poruszyli swoich znajomych i zebrali potrzebną sumę pieniędzy.

IMG-20180921-WA0033IMG-20180921-WA0037

Jednego dnia odwiedziliśmy maluchy z przedszkola. Mieliśmy dla nich trochę zabawek. Chłopaki jak zobaczyli samochody to rzucili się do przodu, ale nauczyciele ich powstrzymali. Dostaną do zabawy tylko niektórzy.

IMG-20180921-WA0008IMG-20180921-WA0007

 

 

Jeszcze jeden przykład jak można sprawić radość dzieciom
i rodzicom.

 

Wczoraj przyjechaliśmy do stolicy kraju Yaoundé zrobić zakupy nowych świetlówek energooszczędnych i innych artykułów technicznych potrzebnych zarówno do szkoły w Nkoum, jak naszej misji w Doume. Tutaj jest tak, że niektóre rzadkie artykuły są dostępne tylko w stolicy. W stolicy są nawet wieżowce. Tam jest centrum Misyjne Mvolje.

IMG-20180921-WA0044IMG-20180921-WA0045

IMG-20180921-WA0046IMG-20180921-WA0047

IMG-20180921-WA0048IMG-20180921-WA0049

Wieczorem w porze deszczowej zazwyczaj jest burza. Udało mi się zrobić kilka zdjęć.

IMG-20180921-WA0050IMG-20180921-WA0051

IMG-20180921-WA0052IMG-20180921-WA0053

IMG-20180921-WA0054IMG-20180921-WA0055

Licząc na to, że pieniądze się uzbierają, zakupiliśmy nowy rzutnik komputerowy wraz z głośnikiem do szkoły w Nkoum. Jest tak dobry obraz, że w dzień będzie można wyświetlać filmy. To ważne, bo nie trzeba będzie dodatkowo zasłaniać  drewnianych prześwitujacych ścian w "sali audiowizualnej". To jest wasz wkład w misję i bardzo się z tego cieszymy i dziękujemy.

Zmieniony: niedziela, 23 września 2018 22:11
 
Blog Staszka - 2018.09.17: Imieniny PDF Drukuj Email
Blog Staszka
wtorek, 18 września 2018 22:37

Siostry i postulantki zrobiły mi dzisiaj przed śniadaniem miłą niespodziankę.

Wszystkim baaaardzo gorąąąąąco dziękuję za życzenia. Tak naprawdę jakbym był w Polsce to imieniny obchodziłbym jutro. A ponieważ dzisiaj rano opuszczałem też moje miejsce pobytu w Doume i przeniosłem się na tydzień do wioski Nkol-Avolo, to siostry urządziły mi imieniny dzisiaj. Tutaj jeszcze nie wiem co dokładnie, ale czekają na mnie jakieś nowe wyzwania. W Afryce imieniny bez tańca nie byłyby ważne.

Przedszkolaki powracające do domu. Taki obrazek tutaj to norma.

IMG-20180918-WA0000

Zmieniony: wtorek, 18 września 2018 23:40
 
Blog Staszka - 2018.09.15: Święto Podwyższenia Krzyża PDF Drukuj Email
Blog Staszka
sobota, 15 września 2018 21:19

Święto Podwyższenia Krzyża. Różaniec o 15.30, a potem Msza Święta pod ogromnym krzyżem wybudowanym jako dar wdzięczności dla darczyńców. Tutaj jest luźne podejście do czasu, więc nabożeństwo zaczęło się o 16tej.

Wkrótce zaczął padać deszcz i przenieśliśmy się do kaplicy obok.

Zmieniony: niedziela, 16 września 2018 14:32
 
Blog Staszka - 2018.09.09: Kampania wyborcza PDF Drukuj Email
Blog Staszka
niedziela, 23 września 2018 15:29

IMG-20180909-WA0012

 

 

Dzisiaj wybieram się na mszę o godz 9.00 do kościoła, który widzicie na zdjęciu. Po prawej stronie kościół, po lewej plebania. Tu Pan Jezus mieszka nadal w warunkach podobnych w jakich się urodził. Jestem ciekawy wnętrza.

 

Witaj Europo, witaj wyższa cywilizacjo, czy  wy zdajecie sobie sprawę, w jakim wy żyjecie dobrobycie? -:) Tutaj nie jest tak fajnie jak w Polsce. Postanowiłem to zmienić. 7 października są tutaj wybory i zamierzam wystartować w nich na "Naczelnego Wodza Kamerunu". Na razie kupuję głosy cukierkami. Jak wygram to tu zostaję. Co wy na to? - :)

IMG-20180909-WA0020IMG-20180909-WA0021

IMG-20180909-WA0022IMG-20180909-WA0023

IMG-20180909-WA0024IMG-20180909-WA0025

IMG-20180909-WA0026IMG-20180909-WA0027

IMG-20180909-WA0029IMG-20180909-WA0030

IMG-20180909-WA0031IMG-20180909-WA0032

IMG-20180909-WA0033

Zmieniony: niedziela, 23 września 2018 15:53
 
Blog Staszka - 2018.09.08: Pora deszczowa PDF Drukuj Email
Blog Staszka
niedziela, 23 września 2018 15:15

W Kamerunie zaczęła się pora deszczowa. Nie ma tu czterech pór roku, jest tylko pora sucha i mokra.  Słońce wschodzi o 6 rano i zachodzi o 6 wieczorem. Ze względu  na odległość od równika czas  wschodu i zachodu zmienia sie o kilka minut w ciagu calego roku.  W Polsce czas obecnie wyprzedza tutejszy czas  o 1 godzinę. Jak przejdziecie na czas zimowy to będzie wtedy tak samo. Caly Kamerun jest koloru kakao. Także jak pada  deszcz to płynie kolorowa woda.

Zajrzałem przed chwilą do kaplicy. Jest tam jeszcze siostra przełożona, która modli się na różańcu. Powiedziała mi, że modli się za wszystkich darczyńców.

Zmieniony: niedziela, 23 września 2018 15:53
 
Blog Staszka - 2018.09.06 PDF Drukuj Email
Blog Staszka
niedziela, 16 września 2018 18:15

IMG-20180906-WA0000

IMG-20180906-WA0001

To jest Danielle, lat 18, studentka pierwszego roku prawa na uniwersytecie w Yaounde filia w Bertuoa. Adoptuje ją moja siostra. Od tego spotkania codzienie smsujemy ze sobą wcześnie rano i późnym wieczorem po kilkanaście minut. Poznaję jej rodzinę, rodzeństwo, jej marzenia niemożliwe do spełnienia w Kamerunie. Jaka szkoda,  że tutaj ludzie mają tak małe szanse na rozwój.

I Danielle po niedzielnej Mszy w katedrze.

IMG-20180906-WA0004Mam już trochę znajomych tutaj. Pierwszy na lewo ode mnie to mąż p. Agnieszki, która pracuje u sióstr jako pomoc we wszelkich pracach. Mają ósemkę dzieci w wieku szkolnym, jeden syn jest klerykiem w tutejszym seminarium. Zapis dzieci do szkoły, 30 tys. od osoby w szkole podstawowej i 50 tys. w szkole średniej - to duże wyzwanie pomimo, iż oboje rodzice pracują. Pani Agnieszka zarabia 42 tys. na miesiąc, czyli ok. 270 zł. Tyle w Kamerunie wynosi średnia pensja. Zazwyczaj zaciąga pożyczkę od sióstr na rozpoczęcie roku. W tym roku miała szczęście, bo nie musiała.

Drugi pan na lewo ode mnie to pan Manuel, kucharz biskupa. Bardzo szlachetna postać. Kiedyś byl kucharzem księdza z Polski gdzieś na prowincji. Ksiądz został powołany na urząd kanclerza u biskupa i musiał przenieść  się  do Doume. Wtedy błagał biskupa, aby mógł zabrać ze sobą swojego kucharza, bo był do niego bardzo przywiązany i biskup sie zgodził. Otóż  jak ten ksiądz kiedyś zachorował na malarię, to pan Manuel zaniósł go na plecach 30 km do najbliższego szpitala i w ten sposób uratował mu życie. Innym razem jechał razem z biskupem samochodem. Kiedy biskup dostał ataku malarii i nie był w stanie prowadzić auta, przymusił pana Manuela, aby usiadł za kierownicą. Ten się opierał, bo nie ma prawa jazdy i nie umie prowadzić, ale w końcu usiadł  i jakoś dojechali do domu.

Pan Manuel ma także ósemkę dzieci. To tutaj standard. Rodziny liczą średnio od 8 do 13 dzieci.

Pan Manuel ma ma pieńku z naszymi siostrami, bo jego kozy chodzą luzem i zjadają kwiaty przy naszej misji. Siostry zleciły mi rozwiązanie tego problemu i za niedlugo zamontuję pastucha elektrycznego. Już go buduję.

IMG-20180906-WA0005

 

 

Gdziekolwiek się nie zatrzymamy, od razu pojawia się chmara dzieci - zwłaszcza gdy zobaczą cukierki.

 

 

 

Dzisiaj jest czwartek, a jak czwartek to....  Adoracja  o 16.00 w katedrze Najświętszego Sakramentu w intencji wszystkich darczyńców misji, potem Msza o 18.30 w tej samej intencji. Przed południem mam umówione spotkanie  w szkole w Nkoum. Moja rodzina się złożyła i zainwestowała w doposażenie szkoły w brakujące ławki dla dzieci oraz zasłony bambusowe na okna. Jedziemy z  siostrą tego dopilnować.

Przed 16-tą jeszcze mam umówioną fuchę u biskupa. Trzeba wywiercić w posadzce otwór i wstawić rurkę, aby można było zablokować  skrzydła drzwi. Dlatego piszę rano, bo w ciągu dnia może nie być to możliwe. Poza tym bywają tu częste przerwy w dostawie internetu. Trwa to od paru godzin do paru dni.  Raz nie bylo internetu przez 2 dni i już moja rodzina wpadła w panikę, że nie żyję. Więc jak ktoregoś dnia nic nie napiszę, to się za bardzo nie martwcie. Pozdrawiam wszystkich z PP.

Zmieniony: niedziela, 23 września 2018 14:49
 
Blog Staszka - 2018.09.05 PDF Drukuj Email
Blog Staszka
niedziela, 16 września 2018 17:38

Historia Vasti jest smutna. Jej mama urodziła ją, jak sama była jeszcze dzieckiem i nie była jeszcze na tyle fizycznie rozwinięta, aby wszystko odbyło się prawidłowo. W czasie porodu uszkodzona została głowa i to jest powód jej kalectwa. Matka ją odrzuciła, to samo zrobiła jej babcia. Zajęła się nią siostra babci. Żyje w fatalnych warunkach. W domu siedzi cały czas na łóżku bambusowym, dom bez okien. Chciało mi się płakać, jak ja kiedyś odwiedziliśmy. Jak ją siostry odkryły, to załatwiły przyjęcie do szkoły dla głuchoniemych w Bertua, mieście oddalonym o 56 km od nas. Wszystko jej opłacają, kupiły wózek inwalidzki.

Vasti w tej szkole czuje się dobrze. Nauczyła się tam myć naczynia i wielu innych prostych czynności, jak czyszczenie orzeszkow ziemnych. Ma tam masaże i tam się rozwija umysłowo i fizycznie. Na jej ustach zawsze jest radość. Szkołę prowadzi świecka misjonarka p. Zofia z Polski, która jest tu w Kamerunie od 30 lat.

Chłopczyk Etienne jest głuchoniemy od urodzenia. Też jest ciągle uśmiechnięty - jak się na niego patrzę. Mama chłopczyka Etienne pracowała przez dwa dni u nas maczetą, aby zarobić na zeszyty dla swoich dzieci.

Takimi przypadkami zajmują się siostry i na taką działalność potrzebują pieniądze. W drodze mówiłem do siostry, że to takie niesprawiedliwe, że tyle ludzi tak cierpi. Odpowiedziała, że to dla nas okazja, aby okazać im pomoc.

Dzisiaj nie dowieźliśmy dzieci do szkoły. Na 23 km w miejscowości Dimako był strajk. Było groźnie, bo jechaliśmy pomimo ostrzeżeń, ale w pewnej chwili otoczyli nas ludzie i zaczęli bić rękami po karoserii. Musieliśmy się szybko wycofać. Powodem strajku jest brak dostaw energii elektrycznej. Wszelkie objazdy zostały też zablokowane, więc wróciliśmy, bo taki strajk może potrwać dwa dni. Napis na transparencie brzmiał "Potrzebujemy tylko prądu". Ja im się wcale nie dziwię. Brak prądu to nie tylko brak oświetlenia, ale stoją wtedy zakłady pracy. Stolarz, który robił nam ławki do szkoły, pracował tylko wtedy, gdy był prąd. A włączają go nie wiadomo kiedy na parę godzin i do tego najczęściej w nocy.

W tej miejscowości Dimako są czarne siostry karmelitanki, ale nie mogliśmy do nich dojechać ze względu na strajk. W zeszłym tygodniu nocowały u nas przez dwa dni - w Doume było forum katechetyczne. Przeżyłem pewne zaskoczenie, gdy je spotkałem. Poniżej filmy ze spotkania.

Ta wyższa jest z Rwandy z plemienia Tutsi. Jej rodzina ukrywa się obecnie w Burundi. Była we Wrocławiu.

IMG-20180906-WA0002Odwiedził mnie mój adoptowany syn Donald Amougou. Ładny chłopak, ma 17 lat i w tym roku szkolnym będzie zdawał maturę. Nie powtarzał żadnej klasy, co tu jest rzadkością. Adoptowalem go gdy miał 3 latka. Mama jego była bardzo młoda jak go urodziła i zmarła w czasie porodu. Zajmuje się nim jego babcia. Chciałby zostać księdzem albo adwokatem. Jeszcze się zastanawia. Zapewniam go, że pomogę do końca spełnić jego marzenia.

IMG-20180906-WA0003Tutaj pomaga się ludziom, ale bardzo rozważnie. Nie jak podpowiada serce, ale i rozum. Od początku misjonarze nie dawali tutejszym nic za darmo. Na wszystko trzeba zapracować, bo inaczej groziłaby demoralizacja. Ale mój Donald dzisiaj dostał ode mnie wyjątkowo bez pracy kasę na zeszyty, książki i ubiór sportowy. 15 tys frankow to dla nich dużo, a dla nas drobnostka (130 zł).

Zmieniony: niedziela, 16 września 2018 18:07
 
Blog Staszka - 2018.09.04 PDF Drukuj Email
Blog Staszka
piątek, 14 września 2018 22:58

15 sierpnia 2018 byliśmy na mszy w Yaounde. Siostra Larisa po złożeniu pierwszych ślubów zakonnych  założyła habit i zostaje ogłoszona że jest już Pallotynką. Po czym przyjmuje gratulacje od przyjaciół i rodziny. W Polsce nie widziałem jak to się odbywa - ale chyba inaczej.

Na każdej mszy składa się tu dary ofiarne.

Ja podszedłem złożyć jej gratulacje, ale niestety nie tanecznym krokiem. Larise poznałem w dniu przyjazdu do Kamerunu, bo jedną noc mieszkałem w  Yaounde. Jak wszystkie nowe postulantki przechodziła formację w Tanzanii po angielsku, mogliśmy więc się dogadać.

Pieśń po przeistoczeniu w języku ewondo.

A to inny fragment mszy po francusku. Na wypadek gdyby ktoś nie zrozumiał (chociaż nie przypuszczam :)) to jest to Ojcze Nasz.

A to fragment mszy św już w naszym Doume. Jest tylko jedna msza w niedzielę i trwa 2 h 15 min.

Na koniec mszy jeszcze raz dary na rzecz Seminarium.

Jedna kobieta niosła coś na głowie. Noszenie ciężarów na głowie to sztuka, do której przyuczane są tutaj wszyscy od dziecka. Zwłaszcza kobiety robią to tak dostojnie, z taką swobodą, zachowując przy tym prostą sylwetkę, że to dla mnie mistrzostwo świata. Noszą różne rzeczy, może to być 30 litrowy kaniser z wodą, worek czymś wypełniony czy gliniane garnki jeden na drugim. Widziałem też taki obrazek, że na głowie był towar, w jednej ręce maczeta, a w drugiej smartfon.

A teraz przykład pięknej przyrody - martwej i żywej.

IMG-20180904-WA0010IMG-20180904-WA0013

Zmieniony: niedziela, 16 września 2018 14:33
 
Blog Staszka - 2018.09.03 PDF Drukuj Email
Blog Staszka
wtorek, 11 września 2018 23:40

Hej, dzięki za pozdrowienia i ze  swojej strony odwzajemniam.

Prezentacja miejsca, w którym miezkam w Doume. Ten huk na końcu to uderzenie mojej głowy w kant drzwi gdy wycofywałem się z kaplicy.

Sorry - w filmie rozjechały się obraz i dźwięk...

Do moich obowiązków należy ogólnie  mówiąc naprawianie wszystkiego co na misji jest zepsute, w tym także przypadków beznadziejnych. Są to jak do tej pory naprawy elektryczne, mechaniczne, stolarskie, hydrauliczne, woda, kanalizacja i wszelkie inne. To dziwne, ale w większości przypadków udało mi  się to wszystko naprawić. Nigdy w życiu nie miałem do czynienia z urządzeniem do wytwarzania prądu za pomocą światła, a tu udało mi się to urządzenie naprawić wymieniając jedną część za 1200 euro. To byl jeden z najpoważniejszych problemów na misji, bo prąd z miasta jest rzadko i nieregularnie. Do niektórych napraw jak np agregatu prądotwórczego do wycieku oleju musiałem zawołać miejscowego fachowca, aby wymienił oring. Przede mną drugie poważne wyzwanie to naprawienie systemu magazynowania wody deszczowej. Już mniej więcej wiem, jak to naprawić. Niestety nie zdążyłem przed porą deszczową i teraz będzie trochę trudniej, bo do naprawy potrzebuje suchy zbiornik. Pracuję też czasami na rzecz miejscowego biskupa z Polski Jana Ozgi. Naprawiłem mu jedną rzecz w jego Toyocie, a także założyłem wieczną lampkę w Katedrze. Do tej pory jej nie było i żaden miejscowy elektryk nie chciał się tego podjąć, a mi to poszło bardzo łatwo. Wygląda na to, że Pan Bóg naprawdę mi pomaga.

Odnośnie języka to sprawa  wygląda kiepsko. Uczyłem się przed wyjazdem przez 1,5 roku, ale z marnym rezultatem. Po francusku znam podstawowe modlitwy codzienne i trochę odpowiedzi z mszy świętej. Coś tam też dukam z ludźmi, ale raczej idzie to słabo. To jest rejon wschodni Kamerunu, którzy przejęli Francuzi od Niemców po przegranej pierwszej wojnie światowej i tu mówi się po francusku. Zdarza się, że ktoś zna angielski, jak np siostry nowicjuszki, wtedy nie ma większego problemu. Na pierwszej mszy świętej w tutejszej Katedrze na homilii siedziałem i nic nie rozumiałem co ksiądz mówi. Pomyślałem, Panie Boże jestem już tak stary, że nie dam rady nauczyć się tego francuskiego i siedzę tu jak na tureckim kazaniu. Spraw cud, abym rozumiał bez żadnej nauki co ten ksiądz mówi. Po chwili zawiał wiatr w kościele. Siostra Edyta, która siedziała obok mnie powiedziała, że nie będzie siedzieć w przeciągu i poszła do innej ławki. Wtedy przysunęła się do mnie siostra Anna i powiedziała, że będzie mi tłumaczyć jeśli nie mam nic przeciw. Oczywiście nie miałem i w ten sposób rozumiałem co  księdz mowi. I tak jest teraz na każdej mszy św. Wygląda na to, że Pan Bóg ma też poczucie humoru. Niestety francuskiego nadal nie znam ale rozumiem co ksiądz mówi na kazaniu.

Siostry są przeszczęśliwe, bo dowiedziały się, że chcecie je wspomóc. Potrzeby są tu tak ogromne, że trudno im zdecydować o co prosić. Ja widzę  np, że jest potrzeba kupienia rzutnika do komputera na filmy do lekcji religii. Siostry zauważyły, że obrazy bardzo przemawiają do dzieci. Obecny stary rzutnik firmy LG popsuł się. W firmie w stolicy powiedzieli mi, że nie mają już do niego lampy. Nowy tutaj kosztuje ok. 3 tys zł. Może w kraju są tańsze? Można tu wysyłać rzeczy w paczkach, idą ok 1 miesiąca. Podaję konto. Centrum Misyjne Sióstr Pallotynek ul. Wojciechowskiego 12, 02-495 Warszawa, ul 56 1240 6218 1111 0000 4618 4036 z dopiskiem na wyposażenie szkoly w Nkoum Kamerun (rzutnik s. Hanna).

Zmieniony: niedziela, 16 września 2018 14:33
 
Blog Staszka - 2018.09.02 PDF Drukuj Email
Blog Staszka
wtorek, 11 września 2018 23:30

Tutaj trzeba przedefiniowac sobie pojęcie biedy. To co u nas jest nazywane biedą, tutaj jest największym luksusem.

Pomimo tej biedy urzekli mnie ludzie, których spotykam. Mój podziw wzbudza oczywiście przyroda, ale najbardziej ofiarna i odważna postawa naszych polskich misjonarek Pallotynek u których mieszkam.

Jak ich praca jest potrzebna i doceniana przez tubylców niech świadczy film z powitania siostry Edyty powracającej po prawie dwuletniej przerwie. Miała zakładane protezy na oba kolana.

Była to wioska Nkol-Avolo, do której zajechalismy po drodze do Doume, naszego docelowego miejsca pobytu położonego 300 km na wschod od stolicy. Przed wyjazdem siostra Edyta w tej wiosce pracowała. Dla ułatwienia dla tutejszych nazywam się "Stani" i jestem kuzynem siostry. Tak naprawdę siostra Edyta jest 'siostrą męża mojej siostry'.

Zmieniony: niedziela, 16 września 2018 14:35
 
Blog Staszka PDF Drukuj Email
Blog Staszka
wtorek, 11 września 2018 23:00

Staszek pisze z ... Kamerunu :)

Od 7 sierpnia jestem w Kamerunie. Po 12 godzinach lotu przez Brukselę, Duale, samolot wylądował w Yaounde stolicy kraju. Tutaj zupełnie inny świat.
Wizę mam na 3 miesiące, ale jeśli da się przedłużyć, to chcę pozostać do lutego przyszłego roku.
Tutaj trzeba przedefiniować sobie pojęcie biedy. To, co u nas jest nazywane biedą, tutaj jest największym luksusem.
Pomimo tej biedy urzekli mnie ludzie, których spotykam. Mój podziw wzbudza oczywiście przyroda, ale najbardziej ofiarna i odważna postawa naszych polskich misjonarek Pallotynek, u których mieszkam.

IMG-20180903-WA0002IMG-20180904-WA0010IMG-20180904-WA0011

Ciąg dalszy na Blogu Staszka

Zmieniony: piątek, 14 września 2018 20:17
 


RocketTheme Joomla Templates